plut. Waldemar Sujdak’s portrait

plut. Waldemar Sujdak

  • 28 lat
  • Data urodzenia lut 27, 1980
  • Data śmierci sie 20, 2008
  • Dębica / Afganistan , Polska
Żołnierz, który poświecił swoje życie dla dobra Ojczyzny. Odszedł za młodo. Tego tribute'a wspaniałemu bratu, który tragicznie zginął w Afganistanie.
więcej »

Opowiedz o...

Polacy zginęli w Afganistanie


http://www.tvn24.pl/12691,1561840,0,1,trzech-polskich-zolnierzy-zginelo-w-afganistanie,wiadomosc.html
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

"A kiedy wracam - jeszcze nie wiem. Prawdopodobnie w połowie listopada"
 - napisał w swoim ostatnim mailu do koleżanki z rodzinnej Dębicy plutonowy Waldemar Sujdak (28 lat).

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Waldemar Sujdak i dwóch jego kolegów z saperskiego patrolu - Paweł Szwed (27 lat) i Paweł Brodzikowski (25 lat)

20 sierpnia 2008  zginęli od miny-pułapki w Afganistanie.


Służyli w 2. Mazowieckiej Brygadzie Saperów w Kazuniu.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Waldemar Sujdak i jego koledzy wracali z bazy Warrior
do macierzystej bazy Sharan w prowincji Paktika
jako tzw. patrol bojowy drogą "Floryda"
- asfaltową trasą łączącą obie bazy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Sprawdzali mosty, wąwozy i przepusty.
-Te, które mieli na wojskowych mapach.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Potężnej siły ładunek podłożony był pod przepustem,
którego na mapie nie było.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeden z Hammerów wjechał na ładunek wybuchowy.
  Samochód wyleciał w powietrze,
Trzech polskich saperów zginęło na miejscu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Czwarty został ciężko ranny.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tragedia wydarzyła się (20-08-2008) ok. godz. 16:00 lokalnego czasu
20 km na południowy wschód od Ghazni
w okolicach miejscowości Shawal.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Jeden z żołnierzy który był w tym patrolu
mówił, że lej , który powstał w ziemi  po wybuchu, był ogromny
- To musiał być wyjątkowo silny ładunek- mówi
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dnia 26 sierpnia 2008  w kościele pw. św. Jadwigi w Dębicy,

rodzina, przyjaciele, znajomi po raz ostatni żegnali się z Waldemarem Sujdakiem.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Waldemar Sujdak osierocił 3-letnią córeczkę Elizę.
Rodzina nie może się otrząsnąć po tragedii.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Szwagierka Waldka, Aneta Sujdak, mówi, że trudno jej pozbierać myśli.
 - Był nie tylko super szwagrem i wujkiem, ale też zwyczajnie dobrym człowiekiem - opowiada.
Wspomina, jak bardzo razem z mężem Grześkiem (młodszym bratem Waldka) lubili jego towarzystwo.
Wspólnie wypoczywali, jeździli nad wodę czy do lasu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Także Ewa Sujdak, 20-letnia siostra Waldka, nie może się pogodzić z jego śmiercią, z rozżaleniem relacjonuje: :
Byłam z Niego dumna, że odważył się podjąć tak ważną decyzję w swoim życiu.
Z drugiej strony nie chciałam żeby tam pojechał..
Wiadomo dlaczego...
-Moje ostatnie i jedyne słowa pożegnania przed wyjazdem Waldka do Afganistanu: "...Tylko wróć, nic więcej...".
-Niestety nigdy nie jest tak jakbyśmy chcieli żeby było...
Spełnił swoją życiową misję. Jestem, byłam i będę zawsze dumna z mojego śp. brata. Zawsze mu to powtarzałam
-Twierdził, że to Jego największa przygoda życiowa...
       Na pogrzebie kuzynki, około 3 m-ce przed tą tragedią nie mogłam zrozumieć dlaczego najbliższa rodzina aż tak strasznie przeżywa jej odejście, przecież każdy człowiek rodzi sie i umiera, każdego z nas to prędzej czy później spotka....
  Próbując wczuć się w uczucia najbliższej  rodziny po stracie ukochanej im  osoby, pomyślałam sobie w duchu:
" Mam brata w Afganistanie. Co byłoby gdyby On mi tak czasem stamtąd nie wrócił...?
Jakbym ja to wtedy przeżywała..."
-Teraz wiem...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Pojechał do Afganistanu, bo chciał pomagać ludziom.
Zresztą zawsze można było na niego liczyć - wspomina , koleżanka szkolna Waldka-Joanna Pragłowska
- Usłyszałam w telewizji o śmierci trzech żołnierzy i natychmiast napisałam
do Waldka maila.
Trzydzieści sekund później dostałam wiadomość od koleżanki. Pytała, czy wiem o jego śmierci - wspomina.
 Joanna Pragłowska mówi, że z każdego listu Waldemara Sujdaka
tchnęło zadowolenie,
że jest tam, gdzie jest,
że może pomagać ludziom, że może być komuś potrzebny.
Wśród przyjaciół w Dębicy uchodził za niespokojnego, ale radosnego ducha.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
-
Waldi był szalony, zwariowany, żywiołowy.
Nie było problemów, których by nie załatwił i nie załagodził.
Miał dar zjednywania sobie ludzi - wspomina Krzysztof Lipczyński,

który z Waldkiem Sujdakiem przyjaźnił się od dziecka.

-Był, jest i będzie moim najlepszym przyjacielem - dodaje.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ta śmierć dotknęła wszystkich, którzy znali starszego kaprala Sujdaka.
 Dla nich - po prostu Waldiego.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
- Dobiła mnie wiadomość o jego śmierci - mowi Marcin Stadnik,

kolega żołnierza z podstawówki.
- Pamiętam, że przyjechałem z delegacji,

siadłem przed komputerem i zobaczyłem artykuł o śmierci w Afganistanie.
Nie wiem dlaczego, ale pomyślałem o Waldku,

bo kilka dni wcześniej znaleźliśmy się na Naszej Klasie

i umówiliśmy na spotkanie, jak tylko wroci do kraju.
Dosłownie ryczałem jak dziecko.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Źródło tekstu:
http://www.polskatimes.pl/gazetakrakowska/stronaglowna/39309,dzisiaj-debica-zegna-zmarlego-kaprala-sujdaka,id,t.html
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

26-08-2008 o godz. 16:00:00

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Nie o to chyba chodzi, żeby doszukiwać się niezwykłych momentów,

bo w życiu liczą się te najprostsze zwykłe chwile,

które w obliczu śmierci urastają do miana najważniejszych

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Ania Knaź
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
NASZA MINUTA CISZY, WALDI- MAKE SOME NOISE
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Blisko tydzień temu agencje prasowe podały informację o śmierci trzech żołnierzy stacjonujących w Afganistanie.

Dla większości osób była to kolejna sucha informacja, kolejny wojenny news.

Dla nas jednak, tych, którzy znali Waldka Sujdaka, informacja ta była tą, która zapada w pamięci.

Nigdy nie zapomnę, co robiłam, i gdzie byłam, kiedy usłyszałam o śmierci Waldka...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ciężko pisać w czasie przeszłym o człowieku tak bliskim.

O człowieku, z którym spędziło się pól życia w jednej piaskownicy.

Nie jest łatwo, ale komu, jak komu, Waldkowi należy się porządne pożegnanie.

Nie chcąc, by Waldi pozostał w pamięci 'suchą informacją', czy 'newsem z frontu' postanowiłam zebrać nasze - osób, które miały okazję Go dobrze poznać - wspomnienia, i nadać tym samym duszę całemu temu bezosobowemu bełkotowi mediów.

Waldek był zbyt kolorowy, abyśmy pozwolili mu blaknąć.
Dlaczego ?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Rodzina Państwa Sujdak, to ewenement, którego nie można pojąć ot tak, nie znając tych ludzi.

Mnie nie udało się już nigdy później zetknąć z takimi osobami.

Rodzice wpoili Waldkowi i reszcie Jego rodzeństwa zasady, którymi każde z nich się w życiu kieruje.

Nie można dać dziecku nic bardziej cennego od silnych fundamentów moralnych.

To liczna i niezwykle mocno zżyta rodzina, która jest razem nie tylko w sytuacjach kryzysowych, potrafią również dzielić swoje radości.

Zresztą oni od zawsze trzymali się razem. Jak mówi Tomek - młodszy brat Waldiego

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
"Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego"
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
"Waldek był naszym kochanym bratem.Czasami w dzieciństwie były drobne sprzeczki, ale byliśmy wszyscy za sobą ",jeden za wszystkich wszyscy za jednego".

Jego pasją była piłka nożna i wędkarstwo. Był lubianym kolegą na osiedlu, miał wielu przyjaciół. Podziwialiśmy jego odwagę, od kiedy podjął pracę w wojsku jako saper.

Dowodem jego odwagi była misja do Afganistanu. Wierzył że wróci, bo kochał nas wszystkich, a szczegłonie swoją córeczkę Elizkę .

Na zawsze zostanie w naszej pamięci ..."
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Szwagierka Waldka nie może pozbierać myśli.

Mówi, źe był nie tylko super szwagrem i wujkiem, ale teź zwyczajnie, dobrym człowiekiem.

Wspomina, jak bardzo lubili razem z Grześkiem (młodszym bratem) Jego towarzystwo i wspólne spędzanie czasu nad wodą, jak również w lesie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Oczywistym jest, iż w obliczu takiej tragedii najbliższa rodzina niewiele ma do powiedzenia, bo każde słowo jest zbyt bolesne.

Każde słowo jest zbyt małe.

To nie dziwi.

Ewa - jedyna siostra Waldka z rozżaleniem relacjonuje:  -Moje ostatnie słowa pożegnania przed wyjazdem Waldka do Afganistanu: ".. tylko wróć, nic więcej..".
Spełnił swoją życiową misję. Byłam, jestem  i  zawsze będę z Niego dumna. Ciągle mu to powtarzałam."- mówi.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
SUNSTREET ŻEGNA SWOJEGO STEVENA...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Od źanka słów kilka
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Z Waldkiem, po pierwsze nigdy nie moźna się było nudzić, po drugie nie moźna było robić rzeczy uwaźanych powszechnie za normalne.

Chyba za to wszyscy go tak uwielbiamy.

Kaźdy, kto miał z nim styczność w dzieciństwie, nie szedł juź płoniej ścieźką tzw. prawidłowego rozwoju ;)

Waldi był najbardziej pozytywnym, ze znanych mi "wariatów".

Jego osobowość dominowała.

Pełen życia, sto pomysłów na minutę, wszędzie było go pełno, tam gdzie pojawiał się Waldek kończyła się nuda.
Pożegnanie z takim człowiekiem nie jest rzeczą łatwą, a juź zwłaszcza mając na względzie okoliczności owego pożegnania.

Mimo smutku chciałoby się przemycić jego osobowość, by nawet Ci, którzy nie mieli okazji z nim obcować, mogli poczuć jego niezwykłą aurę.

Jako źe byłam Jego bliską sąsiadką przez pierwsze 18 lat mojego życia, a przez to i osobą dość mocno zżytą zarówno z Nim, jak i jego rodziną, czułam potrzebę jakiejś formy pożegnania Waldka.

Pamiętając bardzo wesołe czasy dzieciństwa i młodości na ulicy Słonecznej doszłam do wniosku, iź jedynym wchodzącym pod rozwagę rozwiązaniem jest skrzyknięcie naszej osiedlowej paczki po raz ostatni, by odświeżyć nasze wspomnienia dotyczące Waldka.

Jak się okazało jest ich cała masa.

To mnie akurat nie dziwi.

Wszelkie, przewaźnie wieczorne, aktywności na podwórku inicjował zazwyczaj Waldek w tandemie z Krzyśkiem Lipczyńskim.

Jak się okazuje wszyscy najbardziej żywo wspominamy Waldka przez pryzmat 'opędow' i zabawy w podchody.

Waldek był w niej mistrzem :)

Osobiście zawsze pchałam się do jego obozu, bo chyba juź od dzieciństwa przejawiał skłonności strategiczno - topograficzne.

Jako źe byłam najmniejsza, zazwyczaj brał mnie na barki i tam teź czatowałam na 'wroga'.

Z tych samych powodów, pozwalał mi chodzić ze starszymi chłopakami na opędy.

Opędy opędami, ja jednak (zresztą jak chyba wszyscy) zawsze czekałam na hasło Waldka, "wiejemy!" i biegliśmy na łeb, na szyję.

Zbieraliśmy się pod zegarem, lub na osiedlowej ławce, po czym Waldi pytał 'wszyscy są? nic się nikomu nie stało ?? (iście żołniersko - matczyne zapędy).

Poza tym, źe Waldek niewątpliwie był duszą towarzystwa warto wspomnieć o tym, źe był osobą bardzo lubianą.

Od zawsze miał mediatorskie zacięcie, poparte pewnego rodzaju autorytetem.

Potrafił pogodzić kaźdego z kaźdym (nawet, o dziwo, mnie).

Nigdy nie odmawiał pomocy, często nie trzeba było nawet o nią prosić. Zresztą tą, jak i wiele innych pozytywnych cech, z pokorą na czele, wyniosł z domu.

Byliśmy kiedyś większą "paczką" na rybach pod namiotami.

Poszliśmy około 5 rano po robaki, nie patrzyłam pod nogi, bo i po co.

Wyciągając mi ze stopy kawałek szklanej butelki Steven powiedział:

"Dobra mała juź nie płacz, do wesela się zagoi. Koko dźambo i idziemy dalej".

Bliznę mam do dziś, a i sławnego koko dźambo nie zapomnę ;)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Steven budowniczy
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jakub Mytych
Kiedy usłyszałem w TV nazwisko Sujdak to pomyślałem, źe to niemożliwe, źe to nie o Niego chodzi.

Wszedłem na neta i mi nogi zdrętwiały.

Nie wiem co o tym myśleć, jakoś to do mnie nie dociera.

Sama dobrze pamiętasz, jak było, bo przecieź przesiadywaliśmy razem wszyscy całymi dniami na stadionie, graliśmy z Nim w baseball, pikę, skakaliśmy z zegara, graliśmy w kosza.

Przecieź całe to boisko do kosza, to się ze Stevenem robiło, przynosił narzędzia od taty, cement, taczki i murowało się kosze.'

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
'Zuzia, lalka nieduźa'
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Iza Rogowska
To był naprawdę cudowny człowiek: pierwszy do źartow - ostatni do kłotni.
Nigdy nie zapomnę tych długich wieczorów "pod blokiem" na ławce, kiedy to źartom i wygłupom nie było końca.

Nie wspominając juź o wyprawach na tzw. "opędy", "podchody", czy teź przepychanki w źywopłocie.

Pamiętam jak ktoregoś wieczoru po blokiem razem z Waldkiem i Rafałem probowaliśmy przestawić malucha, ale sąsiadka z okna nas podpatrzyła.

Uciekaliśmy wtedy na złamanie karku.
Oj działo się działo...
Nigdy teź nie zapomnę tych wieczorow spędzonych w "Słoneczku".
I juź nawet stara pioseneczka "Zuzia, lalka nie duźa", ktorą często śpiewał, źeby mi dokuczyć, jest dziś wzruszającym wspomnieniem.

Pamiętam naszą ostatnią rozmowę (na ogrodku) - poprzedniego lata, kiedy zwierzał się z pomysłu wyjazdu do Afganistanu.

Mówiłam, źe to nie jest dobra myśl i szczerze mowiąc, miałam nadzieję, źe nigdy tego zamiaru nie wcieli w źycie.

Stało się inaczej...

Drugiego takiego juź nigdy nie będzie.

Zawsze moźna było z Nim porozmawiać o wszystkim - i na źarty i na serio.'

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Sara, mała księźniczka
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Magda Siwiak (Bartnik)
Z tego co pamiętam to dzięki WALDKOWI zostałam Sarą - małą księźniczką.

Pamiętam, źe strasznie się wtedy o to wkurzałam, bo wszyscy tak na mnie wołali.

Teraz jestem z tego dumna.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kanapkoźerca Steven
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Marcin Lubelczyk
Pamiętam, jak zawsze zimą po szkole rzucaliśmy się śnieźkami.

Nigdy nie moźna było z Nim dojść do domu sucho, zawsze mnie to wkurzało :) ale oczywiście pozytywnie.

Pewnego dnia natarłem Go zgniłą mandarynką za te wszystkie śnieźki od Niego, po tym całą drogę do domu pluł posmakiem zgniłej pomarańczy :)

Pamiętam wagary, najlepsze oczywiście były, jak było ciepło, bo chodziliśmy na źwiry, lub w inne dziwne miejsca.

Byliśmy kanapkoźercami i zawsze "źerowaliśmy" na innych :)

Załatwiał mi kadridźe do pegasusa 'na ruskich', bo często chodziliśmy tam na wagary :)

Do dziś mam zdjęcie z Nim na starym czołgu w parku jordanowskim, jak siedzimy na lufie, no i kilka innych śmiesznych.

Ogolnie to były bardzo szalone lata, byliśmy bardzo młodzi, szaleni, poźniej się bardzo zmienił, ale to nie wojsko Go zmieniło... zaczął myśleć powaźniej, źona, dziecko.

Poźniej pamiętam czasy, gdy zaczął stacjonować w jednostce w Dębicy, a źe niedaleko od domu to moźna było się często spotkać.

Zawsze jak się z nim spotkałem to było milo z Nim pogadać.

Duźo mam wspomnień związanych z Waldkiem, ale zawsze trzeba cos zachować dla siebie.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Za mundurem panny sznurem
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Gosia Lubelczyk
Ja natomiast zawsze będę pamiętać Go jako zwariowanego, szalonego chłopaka, Jego opowiadania o dziewczynach, "podbojach" Jego i Krzyska w Bufflo :)

Był szalenie pozytywnym chłopakiem, chyba nie było osoby, ktora, Go nie lubiła, a przynajmniej nikt taki nie przychodzi mi do głowy i zapewne juź nie przyjdzie.

Zapamiętam Go teź jako przystojniaka w mundurze :)

oj niejedna wtedy zanim wzdychała :)

Poźniej po poznaniu Jego przyszłej źony zmienił się, spowaźniał, ale i tak był tym samym Stevenem z osiedla :)

Zawsze pozostanie wspomnienie o Nim pod niebieską bramą...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Gdyby Kasia nie skakała
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kasia Pyskaty - Maziarz
Najbardziej utkwiło mi w pamięci jak chciałam Ci udowodnić ,źe teź jestem odwaźna tak jak Ty i skoczę z zegara (Ty wiesz jakiego).

Skoczyłeś chyba z pięć razy, ja raz i złamałam nogę, ale obydwoje byliśmy dumni źe to zrobiłam.

Byłeś naprawdę wspaniałym człowiekiem.

Uczynnym, szczerym i dobrym kolegą.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Umiał Być sobą
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Lucyna Przywara
Nie był pyszałkiem, nie był łobuzem , nie wymądrzał się

Wolał towarzystwo młodszych, ktorych był przyjacielem, nie "przewodniczącym",

Był skromny, a zarazem odwaźny, bo nie udawał, nie pozorował - umiał być sobą

Takiego Go pamiętam z naszych dziecięcych lat'

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Był wspaniałym ojcem. Miał palny
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jolanta Szwed (Jęczmińska)
Waldek był wspaniałym ojcem.

Bardzo kochał swoją córkę Elizę i za kaźdym razem, kiedy się z Nim widziałam, a było to niemal codziennie, mógł o niej opowiadać godzinami.

Jest mi ogromnie przykro, źe się tak to wszystko stało.

Miało być inaczej.

Miał plany, duże plany po powrocie, ale niestety nie udało się.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Walduś był kochany
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Angela Ratyńska (Siwiak)
Zawsze uwaźałam Go za jednego z najlepszych kolegow.

Darzyłam Go największą sympatią.

Walduś był po prostu taki... KOCHANY :)))

ten epitet najlepiej do niego pasuje i kiedy o Nim myślę, to właśnie to mi się ciśnie na usta;

Walduś był kochany, do rany przyłoź!

Ucieszyłam się od ucha do ucha, kiedy pojawił się na Naszej - Klasie!

ale kiedy zobaczyłam, gdzie jest miałam kiepskie przeczucia... pomyślałam: "szkoda takich ludzi jak Ty na wojnie!"

Walduś! Będę Cię pamiętać do końca źycia.

jeszcze się spotkamy, zobaczysz!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
W czasie wakacji, razem z Waldkiem spędzałem więcej czasu, niź w domu
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Krzysztof Lipczyński
Najbardziej zmaltretowany wiadomością o śmierci naszego podworkowego kolegi był Krzysiu (wybacz to zdrobnienie, ale jakoś tak mi juź zostało) Lipczyński. Najlepszy przyjaciel Waldka.

Od kiedy pamiętam, a pamięć mam dobrą, trzymali się razem

- Z Waldkiem spędziłem najlepsze dni mojego źycia w dzieciństwie i kiedy dorastałem.

Nie skłamię, jak stwierdzę, źe Waldi był, jest i będzie moim najlepszym przyjacielem.

Chwile spędzone razem wspominam jak z bajki, sama wiesz, źe Waldi był bardzo szalony, zwariowany, źywiołowy.

Nie było sytuacji, ktłrych by nie załatwił i nie załagodził, oraz osob, ktorych by do siebie nie przekonał.

Nie było teź dla Niego rzeczy zbyt zwariowanych lub ryzykownych, źeby je wykonać.

W czasie wakacji, razem z Waldkiem spędzałem więcej czasu, niź w domu, nie było dnia źebyśmy czegoś nie wykombinowali i nie zrobili jakiejś "jazdy".

Zawsze widziałem, źe kiedy się spotkamy, z pewnością nie będziemy się nudzić, ale to dzięki jego źywiołowości i pozytywnemu nastawieniu do źycia i osob wokoł Niego.

Był bardzo dobrym człowiekiem, dlatego przyciągał do siebie rzeszę oddanych przyjaciół, na których zawsze mógł liczyć, tak samo, jak oni na Niego.

Wspólnie nocowaliśmy u mnie i u Niego w namiocie, gdzie mieliśmy więcej czasu na pogadanie i nocne wypady na osiedle i poza .

Wspólnie spędzaliśmy wakacje.

Sama Wiesz jaki był.

Nasze wspólne wypady na wagary, "opędy" i inne, wspominam super.

O wielu rzeczach, jakie wyprawialiśmy na osiedlu wiem tylko ja i On.

Waldek był bardzo koleżeński, nie pamiętam żadnej sytuacji, żeby odmówił, gdybym Go o coś poprosił. O cokolwiek.

Razem pomagaliśmy sobie nawzajem, czy to u Niego w domu, czy u mnie.

Wiadomość o tej tragedii poruszyła nie tylko mnie, ale i całą moją rodzinę, z którą Waldi był bardzo zżyty.

Zawsze mogłem na niego liczyć, we wszystkich trudnych sytuacjach.

Trzy dni przed wyjazdem do Afganistanu Waldi powiedział, źe po powrocie spotkamy się starą paczką i pogadamy jak to było i powspominamy.

Aniu mogę dużo mówić, ale w takiej sytuacji łezka się koło oka kręci, bo naprawdę takiego przyjaciela jakim był Waldek długo nie będę miał.-

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Na trasie Dębica- Rzeszów
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Z kolegami z lat szkolnych, w dorosłym życiu spotykał się Waldek najczęściej w pociągach relacji Dębica - Rzeszów, gdzie stacjonował.

Wszyscy wspominają Go podobnie, jako człowieka z pasją, który mimo, że od czasów szkolnych wydoroślał, nadal był tym samym Waldkiem.

Żadnego z planowanych spotkań nie odbędzie ..

~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Człowiek z pasją
~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Marek Gawle
Zawsze go było pełno, pamiętam jak razem rozpoczynaliśmy grę w piłkę w Igloopolu, ale piłka to jednak nie było to.

Z czasów podstawówki pamiętam Waldka, jak spotykaliśmy się na rybach nad Wisłoką.

W późniejszym okresie spotykaliśmy się na mieście, zawsze było cześć, co słychać?".

W czasie mojego studiowania, przez jeden semestr, co piątek jeździliśmy do Rzeszowa pociągiem o 6.00 z Dębicy do Rzeszowa.

Wtedy Waldi opowiadał o swojej pasji - wojsku.

Opowiadał, jakie to dziwne przypadki zdarzają się na rejonie stacjonowania jego jednostki.

Później się okazało, że był również przełożonym mojego kuzyna podczas jego służby wojskowej w Rzeszowie.

Jakiś czas temu widzieliśmy się i na szybko 'co słychać, jak leci' ...

Waldi mówił, źe wybiera się na misję ...

Zapamiętam go uśmiechniętego, pełnego pozytywnej energii, człowieka z pasją ...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
siedzi mi jego śmierć na sercu
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Marcin Stadnik
Ostatnio, jak się z nim widziałem, było to jakiś czas temu, siedzieliśmy w pociągu do Rzeszowa, gdzie stacjonował i rozmawialiśmy o nas.

Pamiętam, jak mnie zaskoczyło, kiedy opowiadał o wojsku, o tym, że bardzo chce być zawodowym żołnierzem.

Było to dla mnie miłym zaskoczeniem, ponieważ pamiętałem Go ze szkoły podstawowej jako niezłego łobuza i zawadiakę.

Dość szalonego. A tu wyrasta gość, który tak wydoroślał, który miał cel i dążył do niego.

Do tego mówił, że chce założyć rodzinę.

Pamiętam, że dojechaliśmy do Rzeszowa i zamiast ja na studia, a on do swojej jednostki, poszliśmy na piwko.

Już nie pamiętam, o czym rozmawialiśmy, ale pamiętam, jak imponowało mi, że ma jakiś cel, że do niego dąży.

Byliśmy w podobnym wieku, ale on wiedział czego chce, a ja byłem przy nim jeszcze małym dzieciaczkiem.

Cholernie mnie dobiła wiadomość o Jego śmierci.

Pamiętam, że przyjechałem z delegacji, siadłem przed kompem i widzę artykuł o śmierci w Afganistanie.

Otwieram i nie wiem dlaczego, ale pomyślałem o Waldku, bo kilka dni wcześniej znaleźliśmy się na Naszej-Klasie i ugadaliśmy na spotkanie, jak tylko wróci do kraju.

Siadałem i dosłownie ryczałem, jak dziecko.

Nie wiem, jak długo, ale wiem ze położyłem się dopiero po 5 rano z jakimś cholernym bólem w sercu.

Dawno nie widziałem Waldka, tak mi źal, źe juź go nie zobaczę, że nie pójdziemy się poszwędać ...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Rodzina była dla Niego najważniejsza
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Adam Marucha
Cóż mogę powiedzieć o Waldku?

Chodziliśmy razem do szkoły średniej do mechanika .....

oczywiście przyjaźniliśmy się, bo Waldek był jedną z niewielu osób w szkole, którym można było zaufać, i na których można było polegać.....

spotykaliśmy się także po zajęciach szkolnych....

po zakończeniu edukacji nasze drogi troszeczkę się rozeszły, co nie znaczy ze od czasu do czasu nie spotykaliśmy się........

ja poszedłem na studia do Rzeszowa, a on pracował w Rzeszowie jako żołnierz, to też często widywaliśmy się w pociągu powrotnym do domu.......

zawszę opowiadał na jakich to akcjach był związanych z wojskiem ....

zastanawiał się czy pojechać na misję, bo jak to sam mówił ma rodzinę i ona była dla niego moim zdaniem najważniejsza......

ale wybrał jak wybrał i tego już nie odwrócimy.....

żałuję tylko tego, że nie zdążył mnie odwiedzić przed śmiercią, bo obiecał mi, że wpadnie do mnie w odwiedziny jak wróci ......

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
pomimo szalonego charakteru wiedział kiedy stosownie się zachować
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Agnieszka Zielińska - Madejska
Minęło wiele lat od ostatniej lekcji w podstawówce.

Nie zmienia to jednak faktu, źe spędzone wspólnie 8 lat zapada w pamięci.

Waldi zawsze był w grupie klasowych rozrabiaków, sportowców, wiecznie uśmiechnięty i skory do żartów.

Zawsze jednak trzymał fason i pomimo szalonego charakteru wiedział kiedy stosownie się zachować.

Jeszcze w zeszłym roku często spotykaliśmy się w pociągu z Rzeszowa - pewnie wracał z jednostki (nie wiedziałam, że związał swą drogę zawodową z armią).

Wiadomość, że Waldek nie żyje wstrząsnęła mną bardzo.

Dziś nadal trudno mi uwierzyć, że ten tragiczny wypadek wydarzył się naprawdę.

Do zobaczenia Waldku po drugiej stronie tęczy

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Koniec, czyli nowy początek
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Waldek był takim facetem, jakiego każdy z nas chciałby mieć w trudnych chwilach u swego boku.

Był kapitalnym człowiekiem, wyniósł to z domu.

Był bardzo odważny.

Nie bał się bowiem, pomimo obaw bliskich, pojechać na misję stabilizacyjną do Afganistanu.

Jego zadaniem było rozbrajanie ładunków wybuchowych, aby ocalić życie kolegów z jednostki.

Tak, jak w dzieciństwie zajmował się i troszczył o nas (a o mnie, z racji 4 letniej różnicy wieku, na pewno), tak później na sercu leżało mu zdrowie i życie innych żołnierzy.

Podjął się najniebezpieczniejszego z wyzwań.

Tacy ludzie, z poczuciem misji, rodzą się rzadko, i stanowczo za szybko odchodzą.

Będzie nam Ciebie brakowało, ale cytując Gosię, chyba w każdym z nas pozostanie wspomnienie Waldka pod niebieską bramą stadionu, tyle, że teraz, razem z pingwinami będzie robił rock'n'rollową demolkę tam na górze, a przynajmniej taką mam nadzieję
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziękujemy za wspomnienia Steven,

To z dzieciństwa wywodzi się bowiem biografia duszy...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Anna Knaź
PS. Co prawda każdemu z Was juź dziękowałam, ale raz jeszcze chcę Wam powiedzieć, że bez Was te wspomnienia nie miałyby sensu, mimo że wszyscy nie zdążyli się wypowiedzieć.

Dziękuję Wam wszystkim za bardzo liczne maile (odbierałam je przez kilkanaście godzin non stop!).

Podziękować chciałabym również dębickim mediom za pomoc.

Myślę, źe nasza wspólna praca dobrze oddaje charakter Waldka.

Był wśród the beściaków the beściak i tak już zostanie.

Mam głęboką nadzieję, że rodzina Waldka odnajdzie w tekście Jego cząstkę, i choć kilka razy, pomimo smutku, uśmiechnie się, widząc, jak wielu osobom był bliski.

Sama nie mogłam powstrzymać łez, lecz czytałam całość z uśmiechem na twarzy.

Jesteśmy z Wami !
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
źródło tekstu
http://debica.org.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=10248
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 Ania dziękuję za poświęcenie Twojego czasu  i za zebranie  cennych wspomnień. - tych smutnych, bolesnych, radosnych i czasami beztroskich  

Dużo  to dla mnie znaczy i zapewne nie tylko dla mnie.

Naprawdę nastrój smutny, ale było też w tych wspomnieniach tyle miłości....

Bez Ciebie (bez wspomnień Was wszystkich) ten tribut nie miałby takiego charakteru jaki ma teraz.

Gdyby nie Wy ten tribute  nie byłoby tak wzruszający.  Ewa

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Pożegnania
* Kochany braciszku i szwagrze, nie tak miało być.
Bozia tak szybko nam Cię zabrała, a miałeś plany, marzenia. Miałeś dla kogo żyć. Jednego dnia wszystko zniknęło, ale Ty zawsze będziesz z nami w naszych wspomnieniach i sercach. Mamy nadzieję, ze Ci tam dobrze. Spoczywaj w pokoju.
Brat Grzesiek z małżonką
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
* Nie mogę się pogodzić Waldziu, że przyszło nam się żegnać w takich okolicznościach. To, co się stało jest dla mnie jak jakiś koszmarny sen, z którego nie mogę się obudzić. Kiedy usłyszałam w telewizji, o trzech żołnierzach, którzy zginęli w Afganistanie i wymienili Twoje nazwisko -zamarłam. Szybko pomyślałam jednak, że to na pewno nie o Ciebie chodzi, że tam jest tylu żołnierzy, że to pewnie zbieg okoliczności z tymi nazwiskami. Włączyłam Naszą Klasę i wtedy zobaczyłam Twoje zdjęcie a pod nim opis "MÓJ BRAT NIE ŻYJE..."To było dla mnie jak grom z jasnego nieba. Nie spałam całą noc - rozpamiętywałam czasy, kiedy byliśmy dziećmi i bawiliśmy się w podchody, w chowanego. Płakałam i złościłam się na przemian po co tam pojechałeś, a przecież wiem że tak trzeba. Nie mówię żegnaj ,nie potrafię. Do zobaczenia Waldziu ,będę się modlić za Ciebie...
Kasia Pyskaty Maziarz
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
* Wyrazy głębokiego współczucia dla Całej Rodziny i Przyjaciół Waldka. Będziemy o Nim pamiętać.
Bożena Świętoń z rodziną
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
* Waldek był moim dobrym kolegą z klasy. Zawsze był wesoły i szalony, skory do realizacji wszelakich pomysłów. Wszędzie było Go pełno. Do dzisiaj takiego Go pamiętam i zawsze będę. Pozostawił w naszych sercach smutek, ale Pan Bóg tak zadecydował i zabrał Go do siebie, pewno tam dokończy swoja misję. Waldku odpoczywaj w spokoju.
Agnieszka Król - Ryba
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
* Waldku...Bądź dzielny również tam w Niebie. Podziwiam Cię bardzo za męstwo i odwagę. Jesteś naszym BOHATEREM i pozostaniesz na zawsze w naszych sercach.
Sylwia Bartnik
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
* Nie mogę przestać o tym myśleć:(((nie mogę w to uwierzyć:(((nie tak miało być:(((ale Waldek będzie w naszych sercach na zawsze. Kochamy Cię Waldku.
Monika Gawlik (Tulik)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
* Z głębi serca składam wyrazy współczucia dla całej rodziny. Zawsze pozostaniesz w mojej pamięci takim, jakim Cię znałam.
Aneta Wasik.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
* Wyrazy szczerego i głębokiego współczucia dla Rodziców i całej Rodziny Waldka w tym trudnym dla Was momencie. Niech ta dramatyczna sytuacja będzie dla Was mimo wszystko umocnieniem. Jednocząc się z Wami będziemy się modlić o spokój duszy Waldka oraz siłę i wytrwałość dla całej Rodziny, a zwłaszcza Rodziców.
Mariola i Tadeusz Knaź z rodziną
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
*
Waldku JESTEŚ i BĘDZIESZ zawsze w naszych sercach. JESTEŚ naszym bohaterem. Nieznana jest wola boska... a także niezrozumiała.
Magdalena Siwiak (Bartnik) i Jordan Siwiak
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
* Waldku Ty od nas nie odszedłeś - JESTEŚ... tuż obok. Kochani Rodzice, tak bardzo nam przykro - szczere wyrazy współczucia. Jesteśmy z Wami w cierpieniu.
Krystyna i Zenon Bartnik
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
* Waldziu nie mogę uwierzyć, że to, co się stało jest prawdą. Strasznie mi smutno. Dlaczego to musiało przytrafić się właśnie Tobie. Wciąż zadaje sobie to pytanie i nie znajduje na nie odpowiedzi. Wspaniały był z Ciebie człowiek, kolega. Zawsze uśmiechnięty, nie przeszedłeś obojętnie obok nikogo. Rozmawiam z Tobą przed Twoim wyjazdem do Afganistanu. Nie wierze, że to była nasza ostania rozmowa. Trzymałam za Ciebie "kciuki" żebyś cały i zdrowy wrócił do domu, do nas. A teraz powróciłeś, niestety nie takiego powrotu oczekiwaliśmy. W mojej pamięci pozostaniesz na zawsze "żywy". Nigdy Cię nie zapomnę...
Agnieszka Pyskaty Szczepanik
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
* Koleżanka poprosiła mnie o napisanie kilku słów, może jakiejś anegdoty, lub wspomnienia o Waldku, lecz ciężko pisać o tych, których już nie ma wśród nas? Ciężko wychwycić te najważniejsze momenty. Przez głowę przewija się tysiące myśli, scen, obrazów, czasami głupich zwykłych, codziennych, jak chociażby wyciągnięta dłoń w powitalnym geście, czy kilka słów zamienionych w biegu codzienności?., ale nie o to chyba chodzi, żeby doszukiwać się niezwykłych momentów, bo w życiu liczą się te najprostsze zwykłe chwile, które w obliczu śmierci urastają do miana najważniejszych? Spoczywaj w pokoju
Dominik Ruda
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

"BO BARWY SAPERÓW SĄ CZARNO-CZERWONE, CZARNE OD DYMU CZERWONE OD KRWI "


"Bóg Go wybrał !
Bardzo Go umiłował
Bóg miłuje Nas wszystkich
 Nauczmy się więc poprawnie ŻYĆ na przykładzie śp. Waldemara
Niech spoczywa w pokoju wiecznym. amen"

wszystkie wspomnienia »

Wspomnienia

My Memory

maja (26 październik 2008)

nigdy nie mówił że ma dziecko,mówił że jest kawalerem! SZOK!!!!!!!! maja

monika

MONIKA (24 październik 2008)

Waldi do dzisiaj nie mogę się z tego otrząsnąć, że Ciebie już nie ma:((( ale Nigdy Cię nie zapomnę...będziesz w Naszych sercach na zawsze [*] KOCHAMY CIĘ

patrycja

patrycja (23 wrzesień 2008)

kochany Waldku tak nam ciebie brakuje

Dodaj wspomnienie

Aby dodać wspomnienie, wypełnij poniższe pola:

 *
 *
Ikonka:

Wybierz ikonkę

więcej »

Q&A (1)

Odpowiedz na pytanie i przeczytaj odpowiedzi innych

  • Czy plut. Waldemar Sujdak miał(a) jakieś rodzeństwo? Jakie miał(a) z nim relacje?

Muzyka

Macromedia Flash Player 9 is required
zobacz wszystkich »

Goście

myy

Dębica, Polska

Obecny 1 dzień temu

maja

Obecny 1 dzień temu

Tributeutworzył(a):

Maria Jaszek

    Kraków / Krościenko n. D. , Polska

    Obecny 4 listopad 2008